czwartek, 5 stycznia 2017

Funeral

No to tak. Trochę czasu minęło od mojego ostatniego wpisu. Jakoś nie miałam ani weny ani czasu, żeby coś naskrobać.
Pierwszy semestr za mną, na studiach położniczych.
Oczywiście jeszcze sesja :P W sesji mam egzamin z anatomii i socjologii.
Gdyby nie fakt, że zdałam dwa egzaminy w terminie zerowym, to miałabym jeszcze na głowie psychologię i pedagogikę :P
Od poniedziałku męczę się z anatomią, i pluję sobie w brodę, że tak ją olałam w semestrze.... Mięśnie będą mi się śnić po nocach. Mało czasu a tak dużo do nauki :(
Od 21.12 zaczęły nam się praktyki na oddziałach.
Narazie byłam dwa dni :) Na oddziale ginekologicznym (połączonym chwilowo z patologią ciązy, bo jakiś remont mają czy coś:P)
Chyba widmo lekarskiego będzie się ciągnąć za mną całe życie. Nie mówię, że jest źle. Ale nie jest to co bym chciała robić docelowo. No, ale cóż. Już troszkę za późno ;)
Ogólnie przez te dwa dni praktyk, robiłam wpisy, wypisy, namierzyłam się ciśnień (kompletnie zapomniałam jak to robić...a koleżanka z grupy, to już wgl oszalała, zakładała na odwrót mankiet :P), widziałam dwa cięcia cesarskie (jakie to niesamowite! serio. Drobniutka, młodziutka pani doktor którą rozrywa swoimi małymi dłońmi powłoki brzucha, no to jest coś :D), i trzy łyżeczkowania (jakoś nie zrobiły na mnie jakiegoś wow....).
Kolejne praktyki zaczynam 11.01 :D Tym razem na oddziale położniczym. No zobaczymy co tam ciekawego będzie :D
Tymczasem lecę do mojej kochanej anatomii.
Adios :D

1 komentarz:

  1. Też Cię znalazłam już ;) No cóż znając życie może nie wpadniesz znowu, ale jakbyś chciała to zapraszam do rzeczy.
    Miałaś rację jestem na I roku, studiuję położnictwo. I cóż mam podobnie jak ty łącznie z depresją (chyba nie wiem nie jestem psychiatrą). A jeśli chodzi o rzucanie nie ma opcji niestety. Moi rodzice nie uznają czegoś takiego jak rzucanie studiów, nie mogę nic z tym zrobić. Po prostu sytuacja jest napięta i to bardzo, a moja osoba chyba zaczyna z tego wszystkiego dostawać jakiejś nerwicy. Nie wiem, może masz jakieś rady jak to przetrwać, bo czekają mnie jeszcze dwa i pół roku tej męki jeszcze moja dobra koleżanka najprawdopodobniej zmienia uczelnię i to jest jakaś masakra...

    OdpowiedzUsuń